Tajemniczy list z przeszłości do potomnych odkryty w Przerzeczynie-Zdroju

Bożena Mirek, Tajemniczy list z przeszłości do potomnych odkryty w Przerzeczynie – Zdroju

W haśle tegorocznych EDD dostrzegam pewną sprzeczność. Bo przecież słowo „codzienność” to synonim zwyczajności, powszedniości, normalności, ale też banalności, bezbarwności, pospolitości, szarości. Z programu tego organizacyjnego przedsięwzięcia w skali europejskiej wynika, że „codzienność” w kontekście historycznym jawi się bardzo interesująco, a nawet tajemniczo. Codzienność już po latach, a na pewno po wiekach (zasnuta mgłą niepamięci) intryguje, zachwyca, budzi podziw i bywa, że wywołuje zadziwienie.

Dzisiaj, ujawniając Państwu tajemnicę pewnego listu, mam nadzieję również zainteresować Państwa i wprowadzić dodatkowo do naszego spotkania pierwiastek nadzwyczajny, metafizyczny. Ocenicie zresztą sami. Mój stosunek do wszystkiego co przerzeczyńskie jest wyjątkowo emocjonalny, ale przekonacie się, że niezwykłą aurę poczuć można i bez „przywiązania do ziemi”.

Zanim opowiem o liście, musicie Państwo wysłuchać parę słów o kościele. Z jego przeszłością i, co niezwykłe, z teraźniejszością, związana jest treść przesyłki, o której powiem później.

Przerzeczyn – grafika Endlera

Świątynia przerzeczyńska w świetle zapisów niemieckich właścicieli wsi, rodziny von Pfeil und Klein Ellguth, powstała w latach 1260-1280. Pierwszy dokument związany ze świątynią pochodzi z 14 grudnia 1279 roku. Natomiast jeszcze wcześniejsza jest pisemna wzmianka o wsi – datowana na 1 października 1247 roku. Pan z Przerzeczyna Przybko, widnieje wówczas na liście znakomitych świadków dokumentu wystawionego w Górce przez księcia Bolesława Łysego Rogatkę. Napawają mnie te zapisy uzasadnioną dumą, bo świadczą o wielowiekowej historii Przerzeczyna i wysokiej pozycji jego właścicieli na książęcym dworze.

Przerzeczyn, pierwotnie z łacińska zwany Prerechim, Prerecim lub jeszcze inną formą, po reformie gospodarczej przeprowadzonej w XIII wieku funkcjonował jako Dirsdorf (wieś Dzierżka – pierwszego, znanego z imienia pana na Przerzeczynie). Ta nazwa utrzymała się do 1945 roku.

Wnętrze kościoła

Wróćmy do świątyni. Historyk sztuki Rafał Eysymontt twierdzi, że kościół w obecnym kształcie został wzniesiony w XIV wieku, potem był wielokrotnie przebudowywany.

Współczesny widok kościoła
Przedwojenny widok kościoła

 

 

 

Istnieje hipoteza, że chrześcijańska świątynia na początku funkcjonowała pod wezwaniem biskupa i męczennika, św. Stanisława, ale już w 1335 miała wezwanie świętego Mikołaja. Pierwszym znanym nam proboszczem był Bogumił, o którym świadczy zapis z 1287 roku. Dokument wymienia go wśród obłożonych klątwą duchownych, nieposłusznych biskupowi Tomaszowi II.

Po wystąpieniu Marcian Lutra w 1517 roku, kościół przerzeczyński przeszedł we władanie protestantów już w 1530 roku i pod wezwaniem świętego Jana przetrwał do 1946 roku. To ważna dla naszego tematu informacja. Przez cztery wieki świątynia należała do ewangelików, którzy byli znaczącą większością we wsi oraz okolicznych miejscowościach.
Wśród pierwszych pastorów przerzeczyńskiej świątyni wymienić należy Ezechiasa Hammera, który w 1574 roku uczestniczył w synodzie w pobliskich Łagiewnikach. Znamy potem kilku innych: Romanus, zmarły w 1633, Hilarus Prache, pastor od 1650 do 1661, Jan Sommer, duchowny ewangelicki w latach 1711-1728 i pastor Gottlieb Konrad, którego upamiętnia bogate, barokowe epitafium z wyrytą inskrypcją i datami 1696 i 1746. Tablicę tę możemy zobaczyć na południowej, zewnętrznej ścianie kościoła, na wysokości ołtarza.
Muszę podkreślić, że zbiór przerzeczyńskich epitafiów jest bardzo ciekawy i bogaty – warto mu się przyjrzeć z bliska.

Epitafium Rienchardta Gottlieba Reibera

W latach 1783-1819 posługę duchową sprawował we wsi Reinchardt Gottlieb Reiber.

Wcześniej właściciel Przerzeczyna Friedrich Ludwik von Pfeil und Klein Ellguth, który w 1786 roku uzyskał od króla pruskiego Fryderyka Wilhelma II tytuł hrabiowski, rozpoczął szerokie i kosztowne inwestycje we wsi. Wspomagali go w tym dziele właściciele sąsiednich posiadłości. Między innymi pobudowano dom pogrzebowy, plebanię, podniesiono wieżę kościoła, nakryto ją hełmem i zawieszono dzwony. Największy z nich, odlany w 1810 roku w pracowni Grzegorza Beniamina Krieger z Wrocławia, ważył około 850 kg. To prawdziwy majstersztyk ludwisarskiego rzemiosła. Zadziwia on bogatą ornamentyką, a przede wszystkim pięknie wymodelowanym herbem rodziny von Pfeil und Klein Ellguth. Na przeciwległej stronie umieszczona została wzniosła apostrofa, której autorstwo Jurgen Schollzer, niemiecki badacz historii ziemi niemczańskiej, przypisuje właśnie pastorowi Reiberowi. Tłumaczenia dokonała Iwona Czyszczoń, germanistka w niemczańskim zespole szkół.

„Okaż miłosierdzie ze swych niebiańskich wyżyn
Wszystkim
O Panie, którzy błagają przed Twym ołtarzem
Opłakuj z płaczącymi przy ich grobach
Mój bojaźliwy lament, otrzyj łzy
I obudź silnie, mocno, mój straszliwy krzyk ACH:
Ocalenia, ocalenia, Panie
Pomyśl o ludziach, naszych braciach,
Rozpal żar, bądź Ojcem wszystkich.”

Współczesny wygląd dzwonu

Dzwon ten rozbrzmiewa do dziś. Zadziwia ten fakt, bowiem 15 stycznia 1942 roku pozostałe trzy dzwony zostały zdjęte i przewiezione do Hamburga jako materiał wojenny. Nie ulega wątpliwości, że rodzina v. Pfeil u. Klein Ellguth użyła swoich wpływów, aby ocalić wartościowy pod każdym względem dzwon. Pożegnalną fotografię zrobił miejscowy fotograf Ernst Rosenberger.

Przerzeczyńskie dzwony rok 1943

Pastor Reiber, jak wynika z informacji na stronie www.deutsche-biographie.de ( tłumaczenie: Iwona Czyszczoń) urodził się 24 grudnia 1744 roku w Bierutowie koło Oleśnicy. Studiował we Frankfurcie nad Odrą teologię, został potem sekretarzem Królewskiego Towarzystwa Naukowego, a od roku 1768 pracował jako nauczyciel domowy, potem od 1775 jako książęcy szambelan i kaznodzieja. W 1778 został pastorem w Miłowicach i od roku1788 pastorem w Przerzeczynie Zdroju.

Reinchardt Gottlieb Reiber był bardzo płodnym poetą, twórcą znakomitych pieśni duchowych. Wydał je w trzech zbiorach we Wrocławiu w latach 1783, 1784 i 1810. Jego pieśni i psalmy zostały umieszczone w śpiewnikach ewangelickich z tego okresu, a kilka z nich funkcjonuje współcześnie.
Pastor Reiber był zatem osobą znakomicie wykształconą, wrażliwą, na pewno umiał przemawiać, nauczać w sposób piękny i żarliwy. To ważna postać w historii wsi.
Tego duchownego poznajemy także z innego źródła. Na południowej, zewnętrznej ścianie kościoła, na wysokości ołtarza wmurowane zostało marmurowe epitafium kaznodziei.

Epitafium

Stanowi ono bardzo wartościowy dokument, pozwalający zweryfikować nieprawdziwe dane, zawarte we wcześniej przytaczanym przeze mnie źródle internetowym.

Epitafium podaje datę śmierci pastora na 14 maja 1819 roku, natomiast niemieckie źródło bibliograficzne na maj 1809 rok, informując jeszcze, że pośmiertnie wydany został zbiór pieśni pastora. Oceniając wiarygodność źródeł nie mam wątpliwości, że inskrypcja epitafijna nie może być fałszywa, bo przecież powstała w czasie, którego dotyczyła. Prawdopodobnie była fundacją jego krewnych, może też i wiernych. Aż prosi się o trzecie źródło, które rozwiałoby wątpliwości. Zostało ono znalezione w 2003 roku podczas remontu dachu na przerzeczyńskiej świątyni!

Gotycki grajniec

I tu dotarłam wreszcie do sedna mojego z Państwem spotkania i do zapowiadanej metafizyki! W czasie drugiej fazy remontu dachu w części nad najstarszą częścią świątyni i nad prezbiterium dekarze odnaleźli dokument.

Przerzeczyn Zdrój – grafiki Wernera

Napisany był piórem na złożonym na pół arkuszu papieru czerpanego ( być może z wytwórni w Dusznikach). Zachował się w bardzo dobrym stanie, ale pisany był starą niemczyzną. Od razu wzbudził zaciekawienie i emocje. Cóż zawiera? Jaką skrywa tajemnicę? Nie mogliśmy się doczekać tłumaczenia. Dokonała tego Iwona Czyszczoń, też przerzeczynianka. Pani Iwona oceniła, że nie było to poste zadanie. Okazało się, że to jest po prostu list, list z adresatem i nadawcą! Taka zwyczajna, codzienna rzecz. A jednak list z zaświatów, który dotarł do nas po bez mała 200 latach, to coś nadzwyczajnego! Jego treść okazała się dla adresatów bardzo ciekawa, a w kontekście okoliczności, które potem nastąpiły emocjonująca. Posłuchajcie Państwo:

Tłumaczenie listu
Przypomnijmy, że we wstępie córki pastora pozdrowiły tych, którzy zgodnie z prawem dotarli do zapisków. Nie mam wątpliwości, że adresatem tych pozdrowień są mieszkańcy Przerzeczyna. Okoliczności odnalezienia dokumentu spełniają warunek nadawczyń listu. Parafianie finansowali prace remontowe, działali w dobrej wierze, ze szlachetnych pobudek, mają więc prawo do zawartych w liście treści.
Niemieckie ewangeliczki skierowały pozdrowienia do mieszkańców Przerzeczyna, którymi po latach okazali się polscy katolicy. Ten niezamierzony efekt ekumeniczny jest szczególnie zadziwiający i wymowny.
Nie dość tego, proszę mi uwierzyć, kiedy odczytałam parafianom list 19 października 2003 roku (a nie uzgadniałam terminu z księdzem), kazało się, że w tym dniu proboszcz Marian Chomiak odczytywał na mszach encyklikę naszego papieża, Jana Pawła II o ekumenizmie właśnie!
To nie koniec dziwnych zbiegów okoliczności.
Po porannej mszy, ksiądz w zachrystii oświadczył: „Bożena, nie uwierzysz, ale ja, tak jak pastor Reiber, urodziłem się w Bierutowie!” Czy to nie zadziwia!
Po odnalezieniu tego listu i po poznaniu jego treści, osobiście zawłaszczyłam sobie należną mi część pozdrowień i błogosławieństw z zaświatów. Zapraszam Państwa do Przerzeczyna, może i Wy poczujecie tę cudowną, nieziemską aurę. Może i Wam uda się dotknąć jakieś tajemnicy.

Tłumaczenie na język polski listu do potomnych